michal fopp on contemporary art

WYSTAWA MSN / Sostiene Pereira…

dla K.I.B.

Cień Benjamina zaległ na Pańskiej. Nikt nie próbował ucieczki, ani nie zgubił teczki z nieukończonym arcydziełem.

Pereira utrzymuje, że w pasażu łączącym Muzeum Sztuki Nowoczesnej z sklepem meblowym na tyłach Emilii Plater było zimno i wietrznie. Jednak, jak zaznacza z całą stanowczością, podobało mu się.On, wieśniak lizboński, nie tylko paryski, południowe odbicie tego, który poza Portbou nie dotarł, rozpoznał swoją własciwą przestrzeń.

Westybul, przejście bez strony zewnętrznej, tę najczulszą fałdę, korytarz którym kroczymy między połyskliwymi ekranami. Za nimi, cud i zgroza, bluźnierstwo i cud, dziwy i banały. Mieszające się, przenikające formy.Jak w prywatnym kinie, albo pół. Takim jak z Cruising albo Pianistki. Jelinek harcuje tutaj pod rękę z Fredkinem. Humor miesza się z grozą Haneke (przypalone stoły i drzwi).Laski mogłyby ożywać nie potrzebując Józefa, a nam jeszcze dalej do faraonów. Syreny w tych akwariach przybrały kształt tego czego syrenom zazwyczaj brak, damskich nóżek, fakt, że obciągniętych pończochami protez, atrap na tle marszczonych atlasów.

Fetyszyzm sztuki i jej teologiczne kruczki z nowej, świeckiej świątyni maja zastąpić te same relacje dotyczące towaru. Realizm magiczny tej sfery udzielił się wystawiającym. Pereira utrzymuje, że przynajmniej ekspozycję drewnianych belek przenikających płynnie i miękko jak ektoplazmatyczne duchy szklany ekran wystawy (także ekran Monory’ego) należy podziwiać szybko. Nie wiemy jak szybko może odejść. Sama faktura uczciwego drewna, przypominająca o oszustwach modernistycznej architektury, wychodząca spod powierzchni fantazji jest wyzwaniem wręcz impertynenckim. Dalej dyskretne, intymne, zbyt intymne zycie manekinów okablowane podobnie jak nasze.


msn
Pierwsza witryna, zamalowana tak jak maja to w zwyczaju staromodne ekipy remontowe jest równie delikatna.Tyle, że matowa warstwa, pół-przepuszczająca światło znajduje się tu na zewnątrz, mimo, że wydrapane na niej lustrzane napisy sugerują, że jest odwrotnie. Przez chwile jesteśmy towarem patrzącym ciekawie z wnętrza jeszcze nieodsłoniętej witryny na świetliste zewnętrze. Możliwe, że to rola w której zbyt długo już tkwimy, utrzymuje Pereira. Wystawiona na dotyk flaneurów, ich ciekawość kusi swoją nietrwałą powierzchnią by zeskrobać, zetrzeć bądź kawałek i zajrzeć do środka, do źródła światła. Ta pokusa czyni z efekciarskiej oscylacji wnętrze zewnętrze niemalże nową grę.
Podobnie Pereira odczuł nostalgiczną przyjemność na widok falowanej tablicy z napisem, prosi o wybaczenie niedokładności, cytuje z pamięci: “Nie śpimy, Formy bronimy”.
Gdyby jeszcze wino było grzane i (darmowe), jak utrzymuje Pereira, goście byliby mniej zziębnięci i goręcej oklaskiwali by czcigodnych prelegentów.


“Wystawa” MSN

KW Institute for Contemporary Art, Berlin
Kurator: Susanne Pfeffer

Adel Abdessemed, Ulla von Brandenburg, FORT, Cyprien Gaillard, Alicja Kwade, Sarah Ortmeyer, Paola Pivi, Albrecht Schäfer, Markus Schinwald, Thomas Zipp


1 Comment

    Nie powiem, ładnie Pan to napisałeś. Tylko kiedy ja dotrę na stołeczne śmieci, żeby te wszystkie cuda obejrzeć! ;-(

Leave a Reply